Astor DeLuxe – szokująca fuksja.

Tagi

Wiecie jak to jest z kupowaniem przez internet, gdy zdjęcia są taaakie kuszące, a potem otrzymujecie przesyłkę i… wasza mina jest całkiem wymowna.
Otóż, kupiłam sobie niedawno lakier, który wyglądał obiecująco na zdjęciach. Otworzyłam pudełko i zaklęłam pod nosem. Daleka od zachwytu wyzywałam na swoje lakierowe maniactwo. Oto sprawca paru przekleństw – Astor DeLuxe , odcień 841 shocking fuchsia.

Wierzcie lub nie, ale ten lakier to prawdziwa magia. W buteleczce zamiast pięknego odcienia fuksji znalazłam brudny róż i pełno niebieskich drobinek. Zniechęciło mnie to, a potem pomalowałam paznokcie i czary mary! Efekt był zachwycający.
Odlazłam piekny kolor, niebieskie drobinki są praktycznie niewidoczne, a ja bardzo zadowolona 😉
DSCF5731

Dodatkowo muszę pochwalić lakier za błyskawiczne wysychanie, wygodny pędzelek, a przy tym niezłą trwałość. Nosiłam go 4 dni. Bez żadnych topów i przyspieszaczy wysychania.

W buteleczce mamy 12 ml lakieru, co zapewne starczy na bardzo długo.
Zapłaciłam za niego 5zł, plus wysyłka.

DSCF5730

Mam jeszcze dwa lakiery z tej serii do przetestowania, ale jestem nastawiona bardzo optymistycznie. Lubicie lakiery marki Astor?

Reklamy

Come Here! Essie w akcji.

Tagi

              Ostatnio nie mogę się zdecydować, czy nosić soczyste, letnie kolory, czy manicure, którego nie widać, tzw efekt zadbanej płytki. 
Dlatego od krzykliwych przeskakuję na łagodne odcienie. Nuda mi nie grozi 😉
Dziś pokażę Wam klasykę, Essie Come Here.  Nr 1020.
Pomarańczowa czerwień, a może czerwień z nutą pomarańczy? 
Chwilami lakier tak mocno daje po oczach,że nie sposób go nie zauważyć.Nie jest jednak  neonem, przez co efekt jest jeszcze ciekawszy!
54

Wygląda dobrze zarówno w pełnym słońcu  jak i w pochmurne dni!
Cena waha się od 10 – 35zł, zależy gdzie go kupicie. 
Trwałość jest całkiem spora, miałam go 4 dni, bez odprysków.
Dostępność – szukałabym go przez internet, nawet z wysyłką wychodzi taniej niż w drogerii, tym bardziej, że pochodzi z zeszłorocznej kolekcji Resort.
Kryje już po jednej warstwie. Piękny, głęboki kolor. 

2

 

Mimo wąskiego pędzelka dobrze mi się rozprowadza lakier na płytce. Dodatkowo szybko wysycha i bardzo ładnie błyszczy.

 

1Macie ten lakier w swojej kolekcji? Lubicie Essie?

 

Obrazek

Trio nad basenem. Manhattan – Pool Party.

Tagi

Lubię cienie z Manhattanu, zawsze były dość tanie i ogólnodostępne. Te, które niedawno kupilam, owszem są tanie, aczkolwiek nie wiedzieć czemu zupełnie nie dają koloru, jedynie lekką poświatę.
Mowa o Pool Party, potrójnych cieniach do powiek.


Zestaw kolorystyczny bardzo mi się podoba, szczególnie na lato. Szkoda, że nie ma mowy o nasyceniu kolorem.
Poniżej cienie aplikowane na sucho :

DSCF6103

A także cienie na mokro, wielkiej różnicy niestety nie ma.

DSCF6104
Plusem jest dość solidne opakowanie, możemy je nosić w kosmetyczce bez większych obaw. Nie rolują się na powiece, nawet bez bazy są dość trwałe.
Co do minusów  – poza niską pigmentacją nie znalazłam innych, ale przy cieniach to niestety jeden z najważniejszych punktów.
Macie jakieś ulubione kosmetyki z Manhattanu? Polecacie coś?

Skandalizujący Mercury, czyli Rimmel paint shadow.

Tagi

Nie wiem dlaczego sięgnęłam po ten cień letnią porą. 🙂
Jestem przekonana, że nada się na karnawał, nada się na Sylwestra, pięknie będzie odbijał sztuczne światło. Z łatwością zmieni makijaż w Królową Śniegu, ale w te słoneczne dni… cóż, trzeba uważać!
ObrazekCień, który mam, Mercury Silver, ma piękne, metaliczne wykończenie.
Jest kremowy i długotrwały. Jak na cień w tej formule, to mistrzostwo.
Bardzo szybko wysycha, dlatego malowanie nim powinno być w miarę jak najszybsze. Blendowanie go to walka z wiatrakami 🙂 Po kilku sekundach jest już całkowicie zaschnięty i nie ma mowy by go zetrzeć 🙂
Sama konsystencja cienia jest dość gęsta, ale łatwa do rozprowadzenia. 
ObrazekObrazekCena, zależnie od promocji/okazji waha się od 10- 18zł. Jak na sporą wydajność produktu jest do przyjęcia.
Chętnie wypróbuję inne kolory, ale najwcześniej jesienią, teraz zdają się być zbyt metaliczne, zbyt połyskujące. 
Lubicie je? A może polecacie jakieś inne cienie w kremie?

Topper na bogato! Laatooo!

Tagi

Słońce zawsze dodaje mi energii. A dzisiejszy lakier mrugał do mnie w buteleczce od kilku dni.
W końcu po niego sięgnęłam i nie żałuję.
Letni, delikatny, radosny. Nawet na krótkich paznokciach prezentuje się dobrze.
Sally Hansen – Take a bow sauler, nr 31.

ObrazekWidzicie miliard drobinek? Są całkiem duże, ale nie dają efektu kuli dyskotekowej.
Pojemność 13ml, 
Cena 3zł ( sklep internetowy).
Konsystencja  jest idealna. Dość rzadka, ale nie na tyle by rozlewać się na skórki.
Krycie  – cóż, to topper, więc jest ono średnie. Trochę szkoda, bo lakier w takim kolorze byłby piękny. 
Zamierzam jeszcze pokombinować z jakaś jasną bazą ;P

Obrazek

 

Obrazek

 

Efekt na paznokciach jest bardzo delikatny. Ale ładny. Lekko barwi białe końce paznokci na żółtawy kolor, choć można to przeżyć.
Mam świadomość, że ten lakier nie spodoba się każdemu, ale wg mnie, za tą cenę, jest świetny.
ObrazekObrazekObrazekCo o nim sądzicie? Lubicie?

 

Letnie rozczarowanie. Eyeliner Essence Beach Cruisers.

Tagi

Mam poważne obawy, że się starzeję. Stałam się wymagająca w kwestii kosmetyków!
Kiedy zobaczyłam w sieci zapowiedzi eyelinera 02 keep calm and go to the beach poszłam go kupić z nadzieją na coś nowego w letnim makijażu.
Nie zdążyłam się nim pomalować, wypróbowałam go na bratanicy i już mi się zbrzydł.
Tak więc przedstawiam Wam wodoodporny, brokatowy eyeliner, którego nie zamierzam używać 😉
ObrazekKonsystencja jest jakaś wodnista, słabo kryje. Dość wolno schnie. Sam pędzelek też nie prezentuje się najlepiej. Coś mi w nim nie pasuje. Nie nadaje się do robienia cienkich kresek. Źle mi się nim malowało.
ObrazekNajgorszą wadą tego kosmetyku jest fakt, że jeśli się nim pomalujecie, to – UWAGA – zabarwi Wam skórę, niczym tint. Jak dla mnie to nie jest wodoodporność, tylko coś uciążliwego przy demakijażu. Plus wszędzie drobinki brokatu.

Zdecydowane nie. Nie będę się z nim męczyć przez całe lato.
ObrazekJedynym plusem jest, że moja „klientka” była zadowolona z makijażu, a to najważniejsze.

DSCF5943
Macie coś z kolekcji Beach Crusisers?

Paznokcie w nucie blue. Essie, Rimmel i SH

Tagi

, ,

Kiedy za oknem słońce świeci tak mocno i kusi tak silnie, wtedy nieświadomie zaczynam myśleć o leżeniu nad wodą.
Dookoła cisza i spokój ( w mojej fantazji nie ma dookoła wrzeszczących dzieci i psów pływających w jeziorze, w którym miałabym ochotę się wykąpać).

Zafundowałam sobie marny substytut letniego wypoczynku i sięgnęłam po lakiery w kolorach wody.
Na tapetę poszły Rimmel – 853 Pillow talk by Rita Ora, Sally Hansen – Dive Deeper i przebój zeszłorocznych wakacji: Essie , Rock the Boat.
Obrazek

ObrazekRozpoznacie który jest który? 🙂
Jeśli nie, to zapraszam na część dalszą postu. Wyszedł przydługi, bo dodałam masę zdjeć, każdy lakier chciałam dobrze pokazać. Zapraszam do czytania!

Czytaj dalej

Letni niezbędnik. Ochrona UVA UVB. Co wybrać?

Tagi

, ,

           Słońce od paru dni nie odpuszcza i wytapia z ludzi siódme poty, jednocześnie nadając skórze przyjemny odcień.
Jednak by opalenizna wyszła nam na zdrowie warto pamiętać o ochronie przed szkodliwym promieniowaniem.
Poparzenia słoneczne to nic przyjemnego 🙂
Unikam ich od kilku lat dzięki podstawowej pielęgnacji. Dziś pokażę Wam czego używam.
ObrazekKrem z Bielendy, SPF 30. 
Przeznaczony do skóry mieszanej i tłustej.
U mnie sprawdza się świetnie. Szybko wchłania, nie zostawia tłustej powłoki. Faktycznie ma lekką formułę. Zapach jest prawie niewyczuwalny, co dla mnie jest plusem.
Cena ok. 14 zł/ 50ml.
Obrazek

 

Od lewej strony:
Ziaja, olejek do opalania. SPF 6.
Ma niską ochronę przeciwsłoneczną, dlatego nakładam go zazwyczaj po posmarowaniu skóry większym faktorem.
Lubię go za aplikację w formie sprayu i delikatny zapach. 
Cena 11zł / 125ml.

Bielenda , emulsja do opalania. SPF 15
Co do ujędrniania, dyskutowałabym 🙂
Może gdyby używać jej kilka razy dziennie… ale ja aż tak dużo czasu na słońcu nie spędzam.
To lekkie mleczko, również delikatnie pachnie. Szybko się wchłania, ale zostawia lekko tłustą powłokę. Używam jej gdy moja skóra dostanie już troche słońca i nie jestem kompletnie blada.
Niestety nie pamiętam ceny.

Garnier , lotion do opalania. SPF 30.
Od niego zaczynam przygodę ze słońcem. Jest odpowiedni dla mojej białej skóry, przynajmniej na  początku. Tak wysoką ochronę stosowałam też w kontakcie z silnym słońcem. Wtedy nie trzeba powtarzać aplikacji co godzinę, można się bardziej cieszyć wakacyjnym odpoczynkiem. 
Cena ok 30zł/ 200ml.

Filtrów słonecznych nie powinnyśmy się bać, używając ich także się opalimy, ale nasza opalenizna będzie zdrowsza i trwalsza, gdyż skóra nie zacznie nam natychmiast schodzić, niczym z węża 😉
Każdy może znaleźć coś dla siebie, w zależności od ceny i firmy. 
Mnie najbardziej męczy fakt, że produkty ochronne do opalania często miały zapach opalanego kurczaka, jakkolwiek to brzmi. Na szczęście nawet mi udało się znaleźć coś odpowiedniego.

Na koniec, gdy zbyt długo zasiedzę się na słońcu, a moja skóra zaczyna piec i jest nieprzyjemnie zaczerwieniona sięgam po coś z pantenolem, by szybko ją ukoić. 

Obrazek

Soraja, kojący żel chłodzący
Bardzo lubię go używać, szczególnie gdy wcześniej siedzi trochę w lodówce i jest schłodzony. Wtedy efekt mrożenia jest odczuwalny i naprawdę przyjemny.
Ma niebieski kolor, ale na skórze nie ma żadnej poświaty 😉 Wygodne opakowanie, z aplikatorem pompką ułatwia użytkowanie.
Mi przeszkadza tylko fakt, że nie widzę jak dużo produktu jeszcze zostało, oraz to, że po aplikacji skóra trochę się klei.

A Wy, jakich kosmetyków używacie latem?

Różowa brzoskwinka – 500 Pink at him, Sally Hansen

Tagi

Taka piękna pogoda za oknem wymaga celebrowania jej przez odpowiedni lakier 🙂 Nie będe sobie żałować, tym bardziej, że chcę Wam pokazać nowy nabytek, idealny na wiosnę i lato!
SH Pink at him, nr 500.
ObrazekKolor, który od razu wpadł mi w oko.
Ani brzoskiwnka, ani róż, ani nudziak. Zdaje sie, że w zależności od światła będziemy oglądać na naszych paznokciach caly przekrój, ale ja ten efekt uwielbiam.
Bardzo elegancki, ale też bardzo letni. 
Obrazek

 

Za standardową pojemność 14.7ml zapłaciłam 8zł, plus wysyłka. 
Nie szkoda mi ani grosza, bo ten lakier naprawdę cieszy oko, a poza tym… to co widzicie, to piąty (!) dzień noszenia go na paznokciach.
Jak na tak jasny odcień to trwałość jest niesamowita.
ObrazekNa zdjęciu powyżej widać już odrost, ale sam lakier pozostał nienaruszony!
Świetna sprawa.

ObrazekObrazekSally Hansen to moja ulubiona marka, ale właściwie nie ma lakieru, który by mi się nie podobał. Z trwałością też, na ogół jest bardzo dobrze. Cenowo, zwłaszcza kupowane w internecie, wypadają bardzo dobrze. Gama kolorystyczna jest ogromna ( pewnie dlatego cieżko mi powstrzymać się przed kolejnymi zakupami).

Obrazek

 

ObrazekZdjęcia nie oddały w pełni jakim kameleonem jest ten lakier. Mimo wszystko widać jaki jest piękny!
Żeby nie było za różowo  – gagatek strasznie smuży. Trzy cienkie warstwy sprawiają, że wygląda całkiem porządnie.
Macie jakiegoś faworyta na nadchodzące lato?

 

Czerwony ulubieniec – Essie, Russian roulette

Tagi

Wyobrażacie sobie idealną czerwień, która pasuje prawie na każdą okazję, zbiera same komplementy, a do tego jest jednowarstwowcem? Tadam! Russain roulette!
ObrazekDziś za oknem leje deszcz i nic nie zapowiada zmian, ale jeszcze dwa dni temu świeciło piękne słońce, a mi udało się je wykorzystać wybierając się na wieś. W taką pogodę czerwony lakier mógł wydawać się przesadą, ale wg mnie był idealny!

Obrazek

 

Zbliża się lato, a to dla mnie królestwo trzech kolorów – granat, biel i czerwień. Uwielbiam styl marynarski. 🙂
Obrazek

 

Co do samego lakieru, drogi, to fakt, ale ja zawsze poluję na nie na allegro. Ten, razem z przesyłką kosztował 20zł. Moim zdaniem to nadal dużo, ale ten lakier jest świetny i ładnie się odwdzięcza za wydane pieniądze 😉
Kryje już jedna warstwa.
Nie odpryskuje.
Ma gruby pędzelek, którym wygodnie pokrywa się całą płytkę na raz.
Kolor… ach i och. Sami widzicie.
Szybko schnie. 
Letni ideał, prawda? Właściwie ideał całoroczny 🙂
ObrazekNa koniec niespodzianka, patrzcie jak małe koty lgną do tego lakieru! 😀
ObrazekObrazekPrzy okazji – Kotki są do wzięcia. Jeśli macie na któregoś ochotę, napiszcie bo szukają kochającego domu.