Tagi

, , ,

           Odkąd jestem na odwyku jeśli chodzi o malowanie paznokci (szkoda, że nie przestałam kupować nowych lakierów), przeżuciłam się na malowanie ust. 
Odkrywam zapomniane produkty w swojej kosmetyczce i dziś przedstawię Wam jeden z nich, w duecie z moim ulubieńcem.
           Na fali wszelakich pomadko-balsamo-pisaków powstało wiele produktów, przeróżnych firm. 
W końcu i ja skusiłam się na dwa, choć z jednej firmy. 
Color intense tint & balm z firmy MUA, kolor Broken Hearted to delikatniejsza propozycja. W posiadaniu mam jeszcze ciemniejszy odcień.
ObrazekKolor tej balsamującej szminki jest trochę zdradliwy. Miałam nadzieję na malinową czerwień, a to niestety za każdym razem wychodzi jakiś róż. W zależności od światła  – delikatny lub malinowy.
Obrazek

 

Kredka jest wykręcana, jest jej dość sporo i jest bardzo wydajna. Ma delikatny, ale niedrażniący zapach. Znajdziemy w niej zmielone na pyłek niebieskie, fioletowe i srebrne drobinki, dzięki czemu nadaje ustom bardzo ładny blask. Choć niedostępna w Polsce, to można ja znaleźć na allegro, za ok.15zł. Uważam, że tyle za ten produkt warto zapłacić.
ObrazekNawet jeśli już ją zjemy, lub zostawimy odcisk na szklance, nasze usta nie będą całkiem „nagie”, gdyż tint nieźle się wżera i ciężko się go pozbyć z warg. 
Mi to się całkiem podoba, tym bardziej, że po nałożeniu balsamu nasze usta nie są wyschnięte, skórki nie podkreślone. Czuć przyjemne nawilżenie. 
Gdy chcę by usta jeszcze bardziej zwracały uwagę  podkręcam lekko efekt i dokładam na środek dolnej wargi kilka kropel błyszczyka Gosh z kolekcji  Light’n shine, kolor 01.
To prawdziwe cudo. Żadna sroka mu się nie oprze 😉

Obrazek
ObrazekMiliardy drobinek w kolorze różu, fioletu, żółci i  niebieskiego zmieniają usta w lśniącą taflę. Produkt jest bezzapachowy i ma tylko 6ml, ale jest całkiem wydajny. 
Dodatkowo zaopatrzony w małe lusterko oraz lampki diodowe, które świecą w ciemności i ułatwią nam pomalowanie ust! 
Aplikator jest zakończony pędzelkiem z bardzo delikatnego włosia. Ładnie się nim maluje.
ObrazekObrazek
ObrazekCo do ceny, Gosha możemy upolować na allegro za ok 25 – 30zł, w sklepie kosztuje 50zł, co uważam za delikatną przesadę.
Muszę jeszcze dodać, że ten błyszczyk ma zadziwiającą właściwość, genialnie wychodzi na zdjęciach. Nie wyschnie, póki go nie zetrzecie dłonią czy chusteczką i nie traci nic ze swojego blasku. Jeśli macie okazję, wypróbujcie.

Miałyście, próbowałyście, a może własnie narobiłam Wam ochoty? 🙂

Reklamy