Tagi

, ,

            Nie tak dawno prawdziwą furorę robiły kremy BB ( potem CC), a już wpadł mi w  ręce róż z tej linii firmy L’oreal.
Przyznaję, że mnie zaciekawił. Dość innowacyjny pomysł, sama formuła również.
ObrazekPojemność wydaje się niewielka, ale już pokilku użyciach wiem,że wydajność będzie duża. 
W środku tubki, o pojemności 15ml znajdziemy żelowy róż, który jest transparentny.
Obrazek
Kontakt ze skórą sprawia, że kosmetyk zmienia zarówno konsystencję jak i kolor. Powstaje efekt zdrowego rumieńca ( nie mylić z jarmarcznym odcieniem!), który jest dość naturalny i dodaje uroku.
Podobno kosmetyk odpowiedni jest dla każdej cery. Jednak uważałabym przy cerze trądzikowej czy mocno naczynkowej. Sądzę, że może podkreślać to co próbujemy ukryć.
ObrazekKosmetyk ma formułę gładkiego żelu, bardzo łatwo rozprowadzić go na skórze bez podrażniania jej. W dodatku skóra zmienia się  pod jego wpływem w jedwabną taflę. W dotyku jest po prostu niemożliwie gładka, wręcz śliska. Uwielbiam to, choc czuję, że stoją za tym silikony ;/
Co do trwałości, muszę powiedzieć, ze jest zaskakująco długa. Nawet gdy się zapominam i pocieram policzek nic złego się nie dzieje. Kosmetyk ładnie wtapia się w skórę i znika z niej równomiernie, właściwie dopiero wtedy gdy sama tego chcę, przy wieczornym demakijażu.
ObrazekŚwiatło było dziś tak okrutne jak pogoda za oknem, więc za nic w świecie nie udało mi się uchwycić wykończenia różu na moim policzku. Na dłoni też ledwo co widać, ale to musi Wam chwilowo wystarczyć.

Obrazek
Poczekamy na lepszą pogodę. W ramach zaklinania i przywoływania możecie obserwować garść muszelek – mam nadzieję, że lato wkrótce sobie o nas przypomni.

Lubicie taką formułę kosmetyku? Miałyście do czynienia z różem lub błyszczykiem, który zmienia się w kontakcie ze skórą?

Reklamy