Tagi

, ,

Pomadki Bourjois Rouge Edition miały swoją premierę jakiś rok temu. Naturalnie nie przechodziłam obok nich obojętnie, ale za nic nie mogłam znaleźć odcienia dla siebie. Aż do dziś. 
W życiu nie posądziłabym się o sięgnięcie po neonowy róż, prędzej by mi twarz odpadła, ale może słońce za mocno przygrzało, a może pogodziłam się z tym,że w tej pomadce naprawde mi do twarzy…? Tak, czy inaczej, spróbowałam, kupiłam i całkiem jestem zadowolona.
Obrazek

Ładne opakowanie, ładny zapach – bo praktycznie go nie ma. Ładny kolor. Sami widzicie. Cena niezbyt ładna, ale można polować na promocje, zajrzeć na allegro. Da się kupić ją za mniejszą ,niż sugerowana, cenę.

Obrazek Zdziwicie się jeśli powiem, że aparat ma problem z uchwyceniem właściwego koloru?
Pomadka wpada w lekko neonowy odcień róźu, choć na ustach to zanika i zostaje piękny, naturalny kolor. Jak dla mnie idealny.
Obrazek

Wykończenie jest półbłyszczące. Trochę przypomina mi połączenie szminki i balsamu. Uważam, że przyjemnie się to sprawdza, a nawilżenie naprawdę czuć przez cały czas noszenia pomadki na  ustach.
Nie jest ona może zbyt trwała, ale póki nie zaczniemy jeść, nie zniknie!
Mój odcień pochodzi z grupy kolorystycznej o nazwie Color Block ” dla zwrócenia uwagi”.
Nie powiedziałabym, że ten odcień jest krzykliwy, ale jednak ma w sobie coś, co każe spojrzeć na usta.
ObrazekObrazek

Mam też kilka innych odcieni, macie ochotę je zobaczyć? Dajcie znać, a tymczasem poniżej mała próbka. 
Obrazek

Reklamy